Raj pedofila

Pewien proboszcz kazał ściągać dziewczynkom majtki tłumacząc im, że organy żeńskie są mu znane, więc nie mają się czego wstydzić. Wykorzystywał ich uległość do nędznych zabaw, jak wszyscy zboczeńcy, co nie mogą żyć normalnie z kobietą i na różne sposoby rozładowują naturalny popęd. Jest kolejnym zdemaskowanym przestępcą w sutannie kompromitującym instytucję, która przecież ma stać na straży cnoty i zbawienia, cieszy się potężnym autorytetem wśród prostych ludzi i powinna być oczyszczona z podłych i obłudnych osobników staranniej niż inne środowiska. Wszędzie zdarzają się groźni zboczeńcy, ale nigdzie nie jest im łatwiej spełniać swoje zachcianki niż w kościele. Tam za osobą księdza staje w wyobraźni dziecka cała boska potęga z aniołami, świętymi i Maryją, więc posądzanie takiego faceta w kiecce o złe zamiary, czy nawet niecne myśli przerasta dziecięcy umysł i zdolność wartościowania.

Każdy więc czyn pedofilski powinien być w łonie kościoła natychmiastowo i bezwarunkowo wypalony żelazem. I tu właśnie rodzi się we mnie zdumienie, oburzenie i konieczność zareagowania publicznego, chociaż ten temat pozornie nie ma nic wspólnego z twórczością teatralną i muzyczną. Pozornie, bo ta twórczość powinna być stałym poszukiwaniem i obroną wartości.

Jeśli ktoś jest tak chory, zły, lub obłąkany, że nie może zapanować nad swoim pożądaniem wobec dziecka, to trzeba go izolować na wszelkie możliwe sposoby i do dzieci nie dopuszczać. Koniec ze zmową milczenia. Kościół wydał walkę pedofilii i nowy papież oficjalnie stanął na jej czele. Przyjąłem to do wiadomości i czekam na rezultaty. Nie mogę pojąć, że napiętnowani dostojnicy znajdują wciąż schronienie w papieskiej stolicy. No, ale są widocznie tak ustosunkowani, że prawo nie sięga im do pięt. Przynajmniej to ludzkie prawo. Jak jednak rozumieć decyzje biskupów wobec ich podwładnych noszące znamiona ochrony kapłanów krzywdzących dzieci przed gniewem ludu i sankcjami prawnymi? Słucham w osłupieniu wystąpienia rzecznika diecezji, który tłumaczy, że proboszcz został przeniesiony do innej parafii, „bo biskup ma do niego wielkie zaufanie”. Kiedyś w osłupieniu słuchałem tłumaczenia rodziców chłopców z poznańskiego chóru, którzy bronili zboczeńca krzywdzącego dzieci. Też powoływali się na zaufanie do pana profesora. Bronili go przed własnymi synami, z których niejeden został zdeformowany na całe życie! Ale w skrajne osłupienie wprawił mnie prokurator, który ustami swego rzecznika tłumaczył, że nie dopatrzył się w macaniu dziewczynek i ściąganiu im majtek żadnego przestępstwa. To jest dopiero Apokalipsa! Nie, że trafi się pedofil, który zaspokoi się na dziecku, lecz to, że on działa w raju, gdzie czuje się bezpieczny, bo nikt przecież nie podniesie na niego ręki w imieniu bezbronnej istoty, bo przecież „dzieci i ryby głosu nie mają”.

A może dosyć tego? Może w uzupełnieniu szlachetnych intencji papieża stworzyć ustawę, w której pomaganie, ochranianie i ukrywanie pedofilii też będzie uznane za przestępstwo? Jeśli karany jest paser pomagający złodziejowi, jeśli pięć lat więzienia grozi za ukrywanie zbrodniarza, to może wspieranie pedofila też powinno być powodem do surowych kar? Wierzę, że papież poparłby ten projekt.

<< Wróć do poprzedniej strony