Czepianie się żyrandola

Oczywiście, że mowa o tym prezydenckim. Posłużę się nim jako przykładem idiotycznego czepiania się bon motów, które fałszują rzeczywistość, tak samo jak pewne hasła reklamowe, slogany polityczne i powiedzonka obyczajowe. To, co wymyślił Donald Tusk i użył lekkomyślnie nie spodziewając się, że to tak chwyci, miało być podkreśleniem różnicy znaczenia rzeczywistej władzy premiera i pozornej władzy prezydenta. Ale przecież ta lekceważąca ocena kompetencji i uprawnień Prezydenta RP jest niesprawiedliwa. Sam brałem udział w wielu spotkaniach organizowanych prze wszystkich poprzednich prezydentów i tylko z punktu widzenia człowieka kultury wiem, jak liczne i odpowiedzialne są obowiązki głowy państwa. Wszyscy to wiedzą, ale z lubością powtarzają wyświechtany dowcip o żyrandolu, bo jest powszechnie akceptowany. Andrzej Duda używał go nawet w kampanii wyborczej jako poważnego zarzutu. Tak jakby planował po objęciu funkcji prezydenta usunąć żyrandol z pałacu i zastąpić go kinkietami. Zapewne planuje też zamiast „zamykania się w pałacu” sprawowanie urzędu w busie krążącym po Polsce na podobieństwo „Air Force 1”. Bronisław Komorowski wykazał się anielską cierpliwością w znoszeniu tych szyderstw i poczuciem humoru wręczając Kubie Wojewódzkiemu żyrandol w prezencie. Olimpijski spokój Pana Prezydenta w kampanii wyborczej, pełnej komicznych kandydatów i ich żenujących wystąpień, budził mój podziw, ale równocześnie obawę, czy Bronisław Komorowski, który jest przecież tylko człowiekiem i to wrażliwym na punkcie swojej politycznej przyzwoitości, wytrzyma ten magiel. Podziwiałem go w debacie, gdzie zniósł z godnością bezkarność ataków i pomówień podając miażdżące fakty i liczby. Podziwiam go od lat, jako jednego z najbardziej poważnych i spolegliwych naszych polityków. Tak odbierała go większość społeczeństwa, dopóki bezprzykładny czarny pijar nie pomniejszył jego osoby w oczach mniej zorientowanych w tych manipulacjach wyborców. Ten czarny pijar to dowcipne bon moty, tak miłe jajcarskim odłamom naszej młodzieży i tej części narodu, co woli karmić się kabaretem i wygłupami, niż trudnymi programami, filmami, problematyką gospodarczą i wszelką powagą, Mam nadzieję, że finał wyborów przywróci randze Prezydenta RP właściwy wymiar, a Bronisławowi Komorowskiemu sprawiedliwą ocenę. Odczepcie się więc, prześmiewcy, od żyrandola i spróbujcie sobie uświadomić, że wybór tego, lub innego kandydata spowoduje w kraju lawinę konsekwencji mających wpływ na życie każdego z was. Wiara, że sam efekt zmiany przyniesie wiele dobrodziejstw, wydaje mi się nieuzasadniona. Zmiana może was boleśnie zaskoczyć, bo „nowe”, które wisi nad horyzontem, różni się od „starego” jeszcze tym, że z pewnością nie ma poczucia humoru, ani pobłażliwości dla wszelkich prześmiewców w pierwszej kolejności.

<< Wróć do poprzedniej strony